sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 11


"Ludzkie łzy to z jed­nej stro­ny wy­raz og­ro­mu cier­pienia, lecz z dru­giej także ul­ga. Ra­zem z łza­mi wypływa cier­pienie, by zro­bić miej­sce na nową, ko­lejną falę bólu. Inaczej ból przes­tałby się w nim mieścić."



Nie wiedziałam co się stało, gdzie jestem, ani kim jest blondyn, który wpatrywał się we mnie pięknymi oczami, które nie wiedzieć czemu wypełnione były łzami. Kiedy zobaczył, że otworzyłam oczy, uśmiechnął się i przytulił mnie po czym wybiegł z sali. Nie miałam najmniejszego pojęcia co się właściwie tutaj przed chwilą wydarzyło, ale cierpliwie czekałam na rozwój wydarzeń. Nie musiałam długo czekać, nagle poczułam ból, tępy ból w okolicach skroni, jakby ktoś walił tam młotkiem, usilnie chcąc rozwalić mi czaszkę. W jednej chwili wszystko powróciło, poznałam uroczego blondyna, zauroczyłam się, z wzajemnością, pokochałam go, również z wzajemnością, byliśmy razem, mieliśmy rocznicę, miałam wypadek, wylądowałam w szpitalu, straciłam pamięć i nagle powróciło do mnie to czego dowiedziałam się wczoraj, to jedno pieprzone zdanie, które kołatało mi w głowie i które miało na zawsze miało odmienić moje życie „nasze przypuszczenia się potwierdziły”.  Nie byłam pewna co teraz ze mną będzie, przecież teraz wszystko doskonale pamiętam, ale co będzie za godzinę, dwie? Tego nikt nie jest w stanie przewidzieć. Poczułam niemiły uścisk żołądka na samą myśl o tym jaki ból sprawiłam niejednokrotnie mojemu uroczemu chłopakowi tym, że go nie pamiętam. Wbrew pozorom tego jaki jest silny i jaki jego wizerunek kreują media, jest on ogromnie wrażliwy i uczuciowy i nawet nie próbuję sobie wyobrazić tego jak musiał się paskudnie czuć, bo moje serce wtedy z pewnością rozpadnie się na milion kawałeczków, które po ułożeniu nigdy nie będą w stanie wrócić na swoje miejsce. Może powinnam odejść od niego, chodź nie wiem, który rodzaj cierpienia byłby dla niego lepszy, kiedyś z pewnością by o mnie zapomniał i zaczął nowe życie. Z tą pieprzoną chorobą na nic mu się nie przydam, będę go raniła nie zdając sobie z tego sprawy a to chyba najgorsze wyjście z możliwych, nie wiem czy jego serce by to zniosło. Kurwa, znów nie wiem, czy ja chociaż raz byłam w życiu pewna czegokolwiek? Nie sądzę. Jak mam decydować o swojej i jego przyszłości, gdy mam nawet problem z podjęciem decyzji w najprostszych czynnościach życia codziennego, jak wybranie smaku herbaty owocowej lub smaku chipsów. Jestem beznadziejna. Jestem tak kurewsko beznadziejna, że aż samej mi siebie szkoda, że użalam się nad sobą. Nie wiem jak taka wartościowa osoba jak on mogła się we mnie zakochać, mnie się nie powinno kochać, nie zasługuję na miłość. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam płakać, ale łzy wylewały się ze mnie jakby odkręcono kran z wodą. Gdy byłam mała zawsze mi mówili, że kiedy mam ochotę płakać to mam się nie powstrzymywać, ponieważ łzy dają ukojenie, pojmają zakończyć pewien etap w życiu, aby zacząć kolejny. Jeśli nie płaczemy za zamykanym właśnie rozdziałem życia, najwidoczniej nie miał on dla nas większego znaczenia. Nie byłam pewna jaki etap w moim życiu właśnie zamykam, ale sądzę, że niedługo wszystko się okaże. Na razie zdecydowałam, że muszę porozmawiać z Niallem na temat tego co dalej i może wspólnie uda nam się znaleźć jakieś rozwiązanie tej całej sytuacji, chodź szczerze w to wątpiłam, jednak uznałam, że to wszystko dotyczy również jego i ma prawo wypowiedzieć co sądzie na ten temat i jakie jest jego podejście do zaistniałej sytuacji.

Podczas rozmyślań, mój wzrok był skierowany w kierunku drzwi wejściowych do mojej sali, spostrzegając w jakim jestem stanie, podbiegła szybko do mnie i mnie objęła, poczułam, że to on, rozpoznałam go po zapachu perfum, które tak uwielbiałam. Używał ich odkąd się poznaliśmy i nie pamiętam, aby kiedykolwiek jego ciało pachniało inaczej, jednak mi to nie przeszkadzało, ten zapach był taki kojący, niczym lek przeciwbólowy. Zawsze kiedy miałam gorszy dzień, jakieś problemy przytulał mnie a jego zapach działał jak narkotyk, uśmierzał wszelkiego rodzaju ból. Właśnie w tym momencie, kiedy znów mogłam poczuć jego ramiona owinięte wokół mojego ciała, kolejny raz tego ranka niekontrolowane łzy wylały się z moich oczu. Nawet nie wiedziałam jak bardzo tego mi Nigdy nie zastanawiałam się jak umrę. Ale on było osobą, za którą oddałabym wręcz własne życie, kochałam go i kocham nadal ponad własne życie, jest dla mnie najważniejszą osobą jaką kiedykolwiek miałam i nawet nie potrafiłabym sobie wyobrazić kim bym była dzisiaj bez niego. Nie wiem ile trwaliśmy w takim położeniu, chyba oboje stęskniliśmy się za swoją obecnością, nie potrzeba było żadnych słów, oboje czuliśmy to samo. Kiedy mój oddech w miarę się wyrównał puścił mnie ze swoich objęć i wtedy mogłam rozpoznać drugiego mężczyznę, który okazał się być moim lekarzem. Zadał mi kilka pytań, które zdawały się być normalną procedurą w takich przypadkach, gdy skończył poprosił blondyna o opuszczenie na moment pomieszczenia i pozostawienia nas samych, chłopak przez chwilę protestował, jednak uległ zdając sobie sprawę, że musi być to coś niezwykle ważnego, ponieważ lekarzowi nigdy nie przesadzała jego obecność.
miałam cichą nadzieję, że zobaczę mojego ukochanego i będę mogła się świadomie nacieszyć jego obecnością, bo nie mam pojęcia ile będę miała świadomość tego co robię. Ledwie ujrzałam dwie wchodzące do pomieszczenia postacie, ponieważ nadal miałam oczy wypełnione łzami. Jedna z osób
brakowało, jak bardzo jego mi brakowało.

- Wiesz, że są marne szanse lub prawie znikome na to, że cię z tego uleczymy? – zaczął bez ogródek, na co moje oczy otworzyły się szerzej, zadziwione jego szczerością.
- Zdaję sobie z tego sprawę, wiem, że muszę podjąć jakąś decyzję co mam zrobić dalej, ale jest to szalenie trudne – powiedziałam ze smutkiem, a do oczu znów zaczęły napływać mi łzy.
- On cię naprawdę kocha – na te słowa nie umiałam się dalej powstrzymać i chcąc, nie chcąc łzy poleciały mi po policzkach.
- Wiem, ja go też ogromnie kocham, dlatego nie wiem co mam zrobić. Czy lepiej odejść już teraz, czy męczyć go swoją osobą i swoim stanem. On nie jest taki silny, wewnątrz jest naprawdę kruchy i wrażliwy.
- Sądzę, że najlepszym wyjściem z tej całej sytuacji będzie, jeśli z nim zostaniesz, on nie zniesie twojego odejścia. Kiedy leżałaś tutaj nieprzytomna, przychodził, mówił do ciebie, naprawdę chyba jeszcze nigdy w ani w swoim życiu ani w karierze lekarskiej nie wiedziałem, żeby dwie osoby darzyły się tak ogromnym uczuciem.
- Ale nie chcę zniszczyć jego kariery,nie chcę zniszczyć jego samego.
- On o tym doskonale wie, nie martw się, miłość może przezwyciężyć nawet najtrudniejsze przeszkody. – zakończył rozmowę nie czekając na moją odpowiedź, po prostu wstał i wyszedł, a ja patrzyłam na niego jak odchodził myśląc nad zdaniem, które przed chwilą usłyszałam. Czy to aby na pewno wykonalne? Czy tak się da? Nie wiem, w tym momencie po mojej głowie szalało tyle znaków zapytania, a żadnych odpowiedzi. Jednak wszystko to zniknęło z mojej głowy w jednej chwili, gdy do pokoju wszedł chłopak, po raz kolejny zaskoczyłam się jaki on ma na mnie dobry wpływ. Zobaczył, że płakałam i usiadł delikatnie na łóżku, po chwili sięgając ręką do mojej twarzy i ocierając moje łzy i powiedział:
- Muszę ci coś powiedzieć, bez względu na to wydarzy się z naszym życiem dalej. Kocham cię i cię nie zostawię, będę przy tobie bez względu na wszystko, nie pozwolę tobie, abyś została  sama. Jeszcze nikogo tak nie pokochałam, zważając na to, że jesteś moją taką pierwszą poważną dziewczyną, z którą wiążę swoją przyszłość. Chciałbym, żebyśmy kiedyś wzięli ślub, żebyś urodziła nasze dzieci, żebyśmy je wychowali, patrzyli jak dorastają, a potem razem się zestarzeli ciesząc się swoją obecnością. Jeśli miałbym dla ciebie odejść z zespołu bez wahania bym to zrobił, przecież mógłbym znaleźć inną pracę, jestem w stanie zrobić dla ciebie wszystko, dosłownie wszystko, nawet kiedy byłaby potrzeba, abym oddał swoje życie za ciebie, zrobiłbym to niewiele myśląc. Uwielbiam sposób w jaki na mnie patrzysz, w jaki się uśmiechasz i pokazujesz swoje piękne zęby, wyglądasz wtedy jak w reklamie pasty do zębów i jestem szczerze zdumiony, że jeszcze w niej nie wystąpiłaś. Lubię te chwile, gdy siedzimy w ciszy a ona nam nie ciąży i nie czujemy się niezręcznie, po prostu wystarczy nam obecność siebie nawzajem. Lubię cię zaskakiwać, robić prezenty, niespodzianki, zabierać cię w różne miejsca, lubię, kiedy jesteś szczęśliwa, zaskoczona. Lubię te momenty, kiedy się złościsz o takie codzienne problemy, że na przykład zrobiłem bałagan, nie posprzątałem po sobie, chrapałem w nocy lub przypaliłem jedzenie, jesteś wtedy jeszcze bardziej urocza niż zazwyczaj. Kłóciliśmy się nie raz, ale gdy ledwo kłótnia się skończyła, ja już chciałem cię
 przepraszać, po prostu nie umiałem, żeby w takiej pseudo separacji, mówią, że każdy związek przeżywał „ciche dni”, ale ja bym chyba tak nie mógł. Kocham każdą chwilę spędzoną z tobą i te złe i te dobre. Poprzez to wszystko, po prostu chcę ci powiedzieć, że potrzebuję cię w moim życiu, weszłaś do niego tak niespodziewanie, tak znienacka, ale jestem z tego powodu szczęśliwy i nie cofnąłbym czasu ani niczego nie zmieniał, wszystko było na swój sposób idealne. Dzięki tobie jestem szczęśliwy, nawet nauczyłem się nie robić takiego bałaganu, a to już coś, masz na mnie tak dobry wpływ, że nie jestem sobie w stanie wyobrazić co by się stało, jakbyśmy się w ogólnie nigdy nie poznali lub jakbym cię stracił. Moje życie bez ciebie u boku nie ma sensu. Chcę cię poprosić, abyś ode mnie odchodziła, razem powiedzieć, po moich policzkach ciepły ciurkiem łzy, po jego zresztą też. Nie wiedziałam co zrobić, więc po prostu go przytuliłam, to było więcej niż słowa, to była niema obietnica, że nigdy go nie zostawię i kocham go równie mocno.
możemy wszystko przezwyciężyć, damy radę, tylko musisz w to wierzyć tak samo jak ja. Może i jestem marzycielem, ale nadzieja umiera ostatnia i mam nadzieję, że z tego wyjdziesz i że będziemy mogli żyć szczęśliwie. Proszę cię, wręcz błagam, nie odchodź ode mnie, kocham cię. – kiedy skończył mówić, nie wiedziałam co mam powiedzieć, nawet nie byłam w stanie nic powiedzieć, po moich policzkach ciepły ciurkiem łzy, po jego zresztą też. Nie wiedziałam co zrobić, więc po prostu go przytuliłam, to było więcej niż słowa, to była niema obietnica, że nigdy go nie zostawię i kocham go równie mocno.

3 komentarze:

  1. poryczałam się ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. jaki długaśny! <3 Boże, jak ja się wzruszyłam, to było niesamowicie poruszające! Gratuluję rozdziału :) Jest świetny :* @take_you_there

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak dzięki tb sie poryczała. <3

    OdpowiedzUsuń

byłoby mi niezmiernie miło, gdyś po przeczytaniu napisał/a komentarz co sądzisz o moich wypocinach, ponieważ nie wiem czy jest sens to publikować, napisz mi co myślisz, to dla mnie bardzo ważne xx