piątek, 3 maja 2013

Rozdział 8

„Zawsze musi istnieć równowaga – coś za coś, nic za darmo. Szczęście wystawia ludziom swoje rachunki.”


Nigdy nawet w moich najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, że taka osoba jak Niall mogłaby odwzajemnić moje uczucie. Codziennie rano budziłam się i z wielkim trudem i nie dowierzaniem uświadamiałam sobie, że jest on moim chłopakiem. Doskonale pamiętałam ten dzień, od kiedy zaczęliśmy być razem. Nie postawił mi nigdy żadnego pytania czy będę jego dziewczyną lub czy będziemy parą, ale od tamtego zdarzenia oboje czuliśmy wź, która między nami powstała.

Znaliśmy się bardzo krótko, ale już na podstawie spędzonego z nim czasu czułam do niego naprawdę wiele, czasem wręcz mnie samą to przerażało, ponieważ nigdy nie czułam czegoś takiego w stosunku do jakiejkolwiek osoby. Przyszłam rano do chłopców, ponieważ obiecałam im, że będziemy mieli wieczór filmowy. Kiedy już wszyscy usadowiliśmy się na swoich miejscach, na wielkiej kanapie, a ja wcisnęłam się pomiędzy Harrego i Nialla, Louis zaczął krzyczeć, wszyscy zdezorientowani popatrzyliśmy na niego. Gdy już w miarę się uspokoił, wyjaśnił nam, że nie mamy żadnego jedzenia do oglądania tych filmów, całe towarzystwo wybuchnęło śmiechem, jedynie Louis wyglądał jakby nie wiedział o co nam w ogóle chodzi. Chłopcy się zebrali i postanowili jechać na szybkie zakupy, zostawiając mnie samą z Niallem. Od dłuższego czasu nasze zachowanie wobec siebie było dziwne, ani ja ani on nie byliśmy w stanie zrobić tego pierwszego kroku. Kiedy Harry  wrócił się do salonu po swoją kurtkę widziałam jak puszcza do blondyna oczko i klepie go przyjacielsko po ramieniu, aby dodać mu otuchy. Chwila, chwila! Niby w czym on miałby mu dodawać otuchy, przecież chłopak, z którym miałam zostać, nie był skazany na żadne tortury ani nie wybierał się na wojnę. Kiedy w swojej głowie nie znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie, więc postanowiłam zostawić je bez odpowiedzi. Siedzieliśmy cały czas w milczeniu długo po tym jak za chłopcami zamknęły się drzwi i słychać było odjeżdżający samochód. Nie miałam pojęcia co mogłabym powiedzieć lub zrobić, dlatego czekałam na jakiś ruch, gest, słowo Nialla. Po kilku minutach, które zdawały się być wiecznością, podszedł i usiadł bez słowa obok mnie na kanapie. Ku mojej uldze w końcu się odezwał:
- Nicolle, chciałem o czymś z tobą porozmawiać, a może bardziej chciałem ci coś powiedzieć.
- No dobrze, nie ma problemu, słucham cię uważnie – byłam naprawdę bardzo ciekawa co też on mógł mi mieć takiego  ważnego do powiedzenia. Wyglądał na naprawdę zestresowanego, jalby się czegoś bał/
- Znamy się już jakiś czas, wiem, że to może trochę za krótko, aby ci to mówić, ale ja dłużej nie wytrzymam. Nie wymagam nic od ciebie, chcę jedynie, żebyś wiedziała, bo to wszystko zabija mnie od środka. – na te słowa moje serce zaczęło bić szybciej, a ręce miałam naprawdę spocone z nerwów, przygryzłam dolną wargę i wyczekująco patrzyłam się na blondyna, czekając na dalszy ciąg jego wypowiedzi – Kiedy cię poznałem od razu mi się spodobałaś, ale to pewnie dla ciebie nic nowego, bo jesteś naprawdę ładna i podobasz się większości facetom, ale twój charakter, sposób zachowania wobec mnie i wszystkich ludzi, masz naprawdę ogromne, przepełnione dobrocią serce. To jak pomogłaś Liamowi i Dan, przecież oni ci chyba będą wdzięczni za to do końca życia. Zrobiłaś to tak bezinteresownie. Jak mówiłem znamy się krótko, ale chciałem ci powiedzieć, że naprawdę się w tobie chyba zakochałem, zauroczyłem, nie wiem. Jednak wiem, że jest to ogromnie silne uczucie w stosunku do twojej osoby. – siedziałam tam zszokowana, ustała miałam lekko otwarte, chłopak nerwowo spojrzał w moją stronę i gdy ujrzał moją reakcję zaczął szybko mówić dalej – Naprawdę Nicki ja cię do niczego, ale to absolutnie do niczego nie zmuszam, tylko tak sobie pomyślałem, że powinnaś wiedzieć. Wiesz te wszystkie nasze wyjścia gdzieś i w ogóle to wszystko co ostatnio działo się między nami, myślałem, że… - nie mogłam dłużej tego słuchać, musiałam mu przerwać w pół zdania. Lubiłam jak się zawstydzał lub jąkał, bo to było takie urocze, ale w tej sytuacji musiałam mu powiedzieć co ja czuję w stosunku do jego osoby.
- Tak przyszłość lepiej nie myśl, bo chyba ci to nie wychodzi i kiedyś źle na tym wyjdziesz. A teraz się już zamknij i mnie pocałuj – uśmiechnęłam się do niego, żeby go zachęcić, podniósł swój wzrok na mnie i najpierw jego twarz wyrażała zmieszanie, ale potem również promiennie się do mnie uśmiechnął,  pochylił się w moją stronę i złożył delikty, ale również czuły pocałunek na moich ustach. Nagle usłyszeliśmy jak reszta domowników wróciła do mieszkania, odskoczyliśmy od siebie zaskoczeni. Niall wstał i udał się do kuchni, pewnie w celu przeanalizowania zakupów i znalezienia ofiary jego wiecznego apetytu. Zostawił mnie samą, na mojej twarzy cały czas gościł uśmiech i byłam pewna, że chyba nic co wydarzy się tego wieczoru nie będzie w stanie zepsuć mi humoru. Poczułam jak obok mnie materiał  siedzenia się zapada, odwróciłam się w bok i obdarzyłam Harrego swoim szczerym, radosnym uśmiechem. Natychmiast zapytał:
- A co ty taka uśmiechnięta? Coś się stało?
- A co nie wolno mi się uśmiechać bez powodu?
- Wolno, ale ja jestem przekonany, że jest jakiś konkretny powód twojego szczęśliwego nastroju, powiesz mi jaki? – ciekawski chłopak naciskał, ale nie zamierzałam mu powiedzieć, nie wiedziałam czy mogę, w końcu nasza rozmowa, która odbywała się kilka minut temu nie dotyczyła tego czy mamy mówić wszystkim czy nie. W sumie w naszej rozmowie nawet nie padły takie słowa jak "jesteśmy razem", więc naprawdę nie chciałam mu nic mówić, bo jeszcze coś złego by z tego wniknęło.
- A co ty taki ciekawy? Chyba za dużo chciałbyś chwilami wiedzieć.
- Miałem rację, a więc jest jakiś powód. No powiedz mi! – Harry wyszczerzył się w moją stronę z ogromnym uśmiechem na ustach. Nagle poczułam czyjąś rękę oplatającą moje ramiona, to był Niall, usiadł i kiedy zobaczył minę Harrego i moje lekkie przerażenie w oczach, ponieważ nie wiedziałam jak mam się zachować w zaistniałej sytuacji, powiedział:
- Harry czego się tak szczerzysz?
- No bo Nicoll nie chce mi powiedzieć, dlaczego się przed chwilą tak uśmiechała – powiedział naburmuszony, na te słowa blondyn się zaśmiał.
- Ty jakąś biografie o niej piszesz czy coś w tym stylu, że tak ci to potrzebne? – mówił nie mogąc powstrzymać śmiechu, kiedy słyszałam ich wymianę zdań zrobiło mi się cieplej na sercu. Wiem, że to nic takiego, ale w pewnym sensie chłopak stanął w mojej obronie i to było takie miłe i kochane, uśmiechnęłam się jeszcze bardziej.
- Oh, dobra gołąbeczki ja już wam nie przeszkadzam w tej waszej okropnej słodkości, bo aż mnie zemdli zaraz od nadmiaru cukru jaki jest przy was wyczuwalny – oboje wybuchliśmy głośnym śmiechem na co chłopak z lokami jeszcze bardziej się na nas obruszył.

Cały wieczór oglądaliśmy jakieś filmy, leżałam cały czas przytulona do klatki piersiowej Nialla, a od delikatnie głaskał moje ramię. Co jakiś czas czułam na sobie spojrzenia chłopców siedzących obok nas i to jak uśmiechali się patrząc na nas. Nawet nie wiedziałam kiedy zasnęliśmy w swoich objęciach.

Na to piękne wspomnienie automatycznie uśmiech znów pojawił się na mojej twarzy. Najchętniej zostałabym w łóżku i powspominała sobie inne zdarzenia czy sytuacje, jednak nie było na to czasu, byłam umówiona dzisiaj z Niallem, chciał mnie zabrać do jakiejś restauracji, ponieważ dzisiaj mijało równo pół roku odkąd się poznaliśmy. Jedynie perspektywa spotkania z moim chłopakiem przemówiła do mnie, żebym podniosła się z łóżka. Naprawdę nie zdziwiłam się kiedy stanęłam przed otwartą szafą już umyta i lekko umalowana, w samej bieliźnie i nie miałam bladego pojęcia w co mam się ubrać. To było już pół roku, jak ten czas szybko leci, pamiętam jak stałam w tym samym miejscu kiedyś i zastanawiałam się co mam ubrać na spotkanie z mamą Nialla. Uśmiechnęłam się na nowe wspomnienie, które zawitało do mojej głowy, miałam wtedy udawać jego dziewczynę, kto by pomyślał, że sprawy się tak potoczą i będzie tak jak teraz. Kochałam Nialla naprawdę, jeszcze nigdy, naprawdę nigdy w swoim życiu nie czułam czegoś podobnego, tak bardzo się uzależniłam od niego, cały czas chciałam z nim przebywać, dotykać go, rozmawiać z nim. Niestety, jego szybko rozwijająca się kariera niczego nie ułatwiała, musiał się on zawsze stawić na każdy telefon z firmy, która zajmowała się promocją zespołu. Oczywiście, że byłam dumna, naprawdę byłam cholernie z niego dumna, ale czasem czułam się zazdrosna, czego brakowało mi jego obecności. Uzależniłam się od niego  i te ciągłe rozstania naprawdę były ciężkie do zniesienia dla mojego serca. W końcu po długich poszukiwaniach wygrzebałam lekką i zwiewną sukienkę przed kolano, była dzisiaj naprawdę wyjątkowo ładna pogoda i mogłam pozwolić sobie na taki odkrywający ciało ubiór.

Kiedy przyszła godzina szesnasta schowałam do małej kopertówki telefon, klucze, szminkę i chusteczki, wyszłam z domu, zamknęłam drzwi i ruszyłam w umówione miejsce. Nie miałam ochoty na podróż samochodem, bardzo rzadko była tak ładna pogoda jak dzisiaj, a jak była to aż grzech było jej nie wykorzystać. Bardzo lubiłam spacery, jednak albo nie miałam czasu na nie, albo było za zimno. Rozejrzałam się w prawo i w lewo czy żaden pojazd nie jedzie, dobra była pusta, moje stopy dotknęły asfaltu na ulicy, kiedy byłam w połowie drogi usłyszałam szybko jadący samochód, odwróciłam się w stronę z której dobiegał dźwięk i ujrzałam pędzący z niewiarygodną szybkością srebrny sportowe auto. Mój umysł wolno pracował, gdy zdał sobie sprawę z zagrożenia w jakim się znajduje, moje nogi zaczęły biec do przodu, jednak było za późno. Poczułam jak moje ciało gwałtownie zderzyło się z maską samochodu, uniosło się do góry i opadło kilka metrów dalej. Przez chwilę, dosłownie chwilę leżałam na rozgrzanym od słońca asfalcie, wszystko co się stało dotarło do mnie, byłam przerażona, ból był nie do zniesienia, bolały mnie wszystkie części ciała, nie byłam się w stanie poruszyć żadną z kończyn a tym bardziej się podnieść. Słyszałam krzyki jakiś ludzi, ale nie rozumiałam co mówią, ktoś do mnie podbiegł, ale zdawało mi się, że oni są bardzo daleko, w jakiejś odległej czasoprzestrzeni, że oddziela nas jakaś bariera. Powoli cały obraz jaki miałam przed oczami zdawał się zanikać, wbrew mojej woli moje powieki opadały, nie byłam nic w stanie zrobić z tym co działo się z z moim ciałem, straciłam przytomność.

6 komentarzy:

  1. jestem trochę w szoku, serio, wiesz taki szybki zawrót akcji. jestem ciekawa co będzie dalej, w głowie mam mnóstwo opcji jak to wszystko może dalej się potoczyć. wow wow

    OdpowiedzUsuń
  2. Uh myślałam że trochę minie tych rozdziałów za nim rozwinie się ta miłość pomiędzy nimi no ale jest dobrze ;D ale w sumie takiego obrotu akcji wgl się nie spodziewałam i z zaciekawieniem dalszej akcji czekam na kolejne rozdziały.

    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak koleżanki wyżej, nie spodziewałam się takiego obrotu akcji.
    Ale rozdział jest jak zwykle świetny ;>
    /@AnnYurisistable

    OdpowiedzUsuń
  4. szybka akcja, szybka miłość, nagły wypadek. jejuu, i co dalej? czekam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. serio ? w takim momencie skończyć, no niee..

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój boże, kompletnie się tego nie spodziewałam :O Na początku tak uroczo, randka, wyznanie, a potem... :o O boże, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Się wczułam xd Pisz szybko kolejny, jestem mega ciekawa <3 @take_you_there

    OdpowiedzUsuń

byłoby mi niezmiernie miło, gdyś po przeczytaniu napisał/a komentarz co sądzisz o moich wypocinach, ponieważ nie wiem czy jest sens to publikować, napisz mi co myślisz, to dla mnie bardzo ważne xx