sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 7

„Miłość jest jak nar­ko­tyk. Na początku od­czu­wasz eufo­rię, pod­da­jesz się całko­wicie no­wemu uczu­ciu. A następne­go dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jed­nak poczułeś już jej smak i wie­rzysz, że będziesz mógł nad nią pa­nować.”


Obudził mnie natarczywy dźwięk dzwoniącego telefonu, zakryłam głowę szczelnie poduszką, ale osoba telefonująca nie dawała spokoju. W końcu dałam za wygraną i wstałam do telefonu, nie miałam pojęcia, kto mógł dzwonić z samego rana. Spojrzałam na ekran mojej komórki, ale nie posiadałam w swoich kontaktach tego numeru, bez większego zastanowienia odebrałam telefon:
- Tak słucham? – mój głos był lekko zaspany.
- Hej Nicki to ja Niall, chyba cię obudziłem. – automatycznie na dźwięk jego głosu, mój humor się poprawił a na twarzy zagościł promienny uśmiech.
- Nie mam zamiaru kłamać i przyznam, że tak, obudziłeś mnie, ale mam nadzieję, że powód, dla którego postanowiłeś ściągnąć mnie z łóżka o tak wczesnej porze jest wystarczająco dobry.
- Mam dla ciebie pewną propozycję.
- Uuu, to zapowiada się ciekawie, słucham dalej – zaśmiałam się delikatnie i usłyszałam po drugiej stronie słuchawki również śmiech mojego rozmówcy.
- Ja nie jestem taki pewien czy zapowiada się ciekawie, reszta chłopaków powiedziała mi, że się nie zgodzisz, ale ja postanowiłem, że nie mam nic do stracenia i zapytam.
- No to w takim razie słucham cię uważnie – nie miałam najmniejszego pojęcia, o czym Niall mógłby mówić, ale ze wszystkich pomysłów, które przymknęły mi przez myśl, w żadnym stopniu nie spodziewałam się tego, co miał mi do powiedzenia, ale kiedyś ktoś mądry powiedział „spodziewaj się niespodziewanego” i miał rację.
- Otóż jakoś pół roku temu obiecałem mojej mamie, że do tego czasu znajdę sobie kogoś, chodzi o to, że ja się dzisiaj z nią spotykam i ona wczoraj powiedziała, że mam przyjść ze swoją dziewczyną, ja nie chcę jej zawieść… i mam prośbę, chodzi o to, byś tylko przez jeden wieczór udawała, że jesteśmy razem. Oczywiście, wiem, że o dużo proszę, jednak to dla mnie ważne, kocham swoją mamę i nie chcę jej zawieść.
- Dobrze.
- Wiedziałem, że się nie zgodzisz… czekaj, co ty powiedziałaś?
- Powiedziałam, że się zgadzam.
- Ale naprawdę?
- Hahna, nie na niby. Tak, naprawdę się zgadzam, w sumie nie mam i tak dzisiaj nic lepszego do roboty, więc mogę udawać twoją dziewczynę.
- Nie wierzę, że się zgodziłaś – w jego głosie wyraźnie było słychać niezwykłe zdziwienie jak i ogromną radość.
- No to uwierz zanim się rozmyślę – w duchu zaśmiałam się sama do siebie, jednak mój głos brzmiał śmiertelnie poważnie.
- Dobra, dobra, spokojnie, to ja przyjadę po ciebie wieczorem, dobrze?
- Tak, w porządku, ale powiedz mi mniej więcej, o której wieczorem, żebym zdążyła się jakoś doprowadzić siebie do ładu i składu do tego czasu.
- Będę około siedemnastej, może być?
- Tak, spokojnie, do tego czasu to pięć razy zdążę się uporządkować.
- Sądzę, że nawet teraz jak ledwo wstałaś wyglądasz pięknie – na te słowa po prostu mnie zatkało, stałam z telefonem w ręku, szczęka mi opadła i cieszyłam się, że nie powiedział mi tego prosto w twarz, bo wtedy z pewnością uznałby mnie, za co najmniej wariatkę.
- Haha, nie no chyba byłbyś innego zdania, gdybyś teraz mnie widział.
- Nie sądzę, przepraszam, ale ja już muszę kończyć, no to do zobaczenia, widzimy się później.
- Ok, to na razie – rozłączyłam się i stałam bez ruchu kilka minut trzymając telefon przy uchu, czas zatrzymał się dla mnie na kilka minut, to było takie słodkie, miłe i jejku, co się za mną dzieje.

Naprawdę miałam ogromy problem, w co mam się ubrać, chyba po raz pierwszy w życiu uznałam, że nie mam, w co się ubrać. Jakoś nigdy nie narzekałam na brak ubrań, ale w tym momencie, żadne nie pasowało do tej okazji, nie wiedziałam jak mam się ubrać. W jednym momencie chciałam wyglądać normalnie, ale chciałam zrobić pozytywne wrażenie na jego mamie i na nim. W końcu zdecydowałam się na jedną ze swoich ulubionych sukienek, była ona wygodna, długa i zwyczajna, jednak w swojej zwyczajności urzekała delikatnością, jej kolor idealnie komponował się z odcieniem mojej skóry. Często śmiałam się, że zostałyśmy dla siebie stworzone.

Umyłam się, ubrałam, delikatnie pomalowałam i czekałam, na kilka minut przed siedemnastą rozległ się dzwonek do drzwi, w tym momencie serce zaczęło szybciej mi bić, naprawdę zaczęłam się bać, że źle wypadnę, że się nie spodobam jego mamie, że zrobię coś głupiego. Wtedy dotarło do mnie to, że przecież ja mam tylko udawać, niczego, co będzie się dzisiaj działo nie mogę wziąć na poważnie, to będzie tylko jedno wielkie przedstawienie. A ja przecież jestem taka dobra w przedstawieniach, prawie codziennie gram je w pracy, więc mam już niezłą praktykę. Spokojnie, wszystko będzie dobrze, nie możesz się tak denerwować, wdech, wydech. Rozległ się kolejny dźwięk dzwonka, na który aż podskoczyłam z miejsca. Podeszłam prędko do drzwi powtarzając sobie w myślach, że wszystko będzie dobrze. Otworzyłam drzwi i po prostu mnie zamurowało, dlaczego on ubrał garnitur i dlaczego wyglądał w nim idealnie tego ja nie wiem nawet do tej pory. Chyba zauważył moje niebywałe zainteresowanie jego osobą, bo się odezwał:
- Coś nie tak? Źle wyglądam? Kurczę, dobrze mi się wydawało, że przesadziłem z tym
wyglądem – wydawał się być naprawdę bardzo zmartwiony, ale przecież był w tak ogromnym błędzie, postanowiłam go z tego błędu jak najszybciej wyprowadzić.
- Nie gadaj głupot i mnie nie denerwuj nawet, wyglądasz naprawdę bardzo dobrze – uśmiechnęłam się do niego, na co on odpowiedział mi równie pięknym uśmiechem.
- Wyglądam naprawdę bardzo dobrze, no, w twoim wykonaniu to naprawdę bardzo duży komplement – poruszył tak bardzo seksownie brwią, że naprawdę się dziwię, że nie zemdlałam w tym momencie. Zawsze śmiałam się z takich fanek, ale jeśli nie doświadczysz czegoś takiego to nie wiesz, z czym masz do czynienia i o czym mówisz.
- A ty nie skomentujesz mojego wyglądu?
- Wyglądasz pięknie, nie ma tutaj, co nawet komentować, haha – nie powiem, że nie, ale naprawdę zrobiło mi się ciepło na sercu, bo właśnie, dlatego tak dużo czasu poświęciłam na przygotowanie się.

Gdy dotarliśmy na miejsce, Niall otworzył drzwi i podał ramię, pochylił się do mojego ucha i szepnął:
- Czas na przedstawienie moja droga – na te słowa coś ukuło mnie w serce, znów przypomniało mi się, że my tylko będzie udawali, że to nie jest na serio, że nic od tego momentu nie będzie na serio. Postanowiłam, że wykonam najlepsze z przedstawień w swoim życiu.

Przedstawił mi swoją mamę, była ona wręcz urocza, polubiłam ją od samego początku. Chciałam, naprawdę chciałam być niemiła, chamska czy cokolwiek, co nie jest podobne do mojego normalnego zachowania, ale nie potrafiłam. Wiedziałam, że jeśli zrobię coś źle to zawiodę Niall’a i jednocześnie jego mamę, ona nie wie prawdy i nie chciałabym, żeby rozczarowała się gustem syna lub nie daj Boże samym synem, tego bym nie zniosła. Chyba
 moje uczucia zapanowały nad moim rozumem, wiedziałam, że tak będzie dobrze, że należy schować dumę do kieszeni. Sądzę, że spodobałam się jego mamie, byłam z siebie dumna, nie musiałam nikogo udawać, byłam sobą i to wystarczyło.


Po kilku godzinach wyszliśmy, było już ciemno na dworze, przez całą drogę powrotną nie zamieniliśmy ze sobą słowa, nie wiem, czym to było spowodowane, byłam zmęczona, miałam dość, byłam trochę smutna, ale jednocześnie cieszyłam się, że ten wieczór był udany. Kiedy
dojechaliśmy na miejsce, Niall ruszył w stronę moich drzwi, aby je otworzyć, jednak ja sama sobie poradziłam i wyszłam bez jego pomocy, po jego minie można było zauważyć, że był zdziwiony, jednak nie skomentował mojego dość niemiłego zachowania. Szedł za mną do samych drzwi, staliśmy tam chwilę, aż w końcu powiedziałam:
- Dziękuję, za miłe przedstawianie, teraz możesz już przestać udawać, ja idę, bo jestem zmęczona, miłej nocy – patrzył na mnie rozszerzonymi ze zdziwienia oczami, nachylił się nade mną i zaczął całować, zanim mój mózg zarejestrował to, co się właśnie dzieje, automatycznie zaczął odwzajemniać pocałunek. To było takie niesamowite, nie spodziewałam się tego po praz kolejny dzisiejszego dnia. Kiedy miałam go zamiar naprawdę przestać lubić i wyleczyć się z moich chorych uczuć w stosunku do jego osoby, jednak teraz moje chore uczucia powiększyły się. Gdy oderwaliśmy się od siebie zobaczyłam zadowolony uśmiech, który zagościł na jego twarzy i powiedział:
- Zdaje się, że byłaś zmęczona i miałaś iść spać, tak? W takim razie życzę dobrej nocy i kolorowych i słodkich snów, moja piękna.
- Tak, dobranoc – zaczerwieniłam się na twarzy, bo to była tak niezręczna, ale jednocześnie piękna sytuacja. Pocałował mnie jeszcze raz, odwrócił się, wsiadł do samochodu i pojechał. Tym razem wziął ze sobą moje serce a ja chyba w zamian wzięłam jego.

9 komentarzy:

  1. aww, coraz bardziej ciekawie sie robi. Genialne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww, super, za rzadko dodajesz rozdziały! <3
    /@AnnYurisistable

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham Niall'a w garniturze i jeszcze ty mi go tu dostarczyłaś i... też chcę na taką udawaną "randkę"... spędzić trochę czasu z którymś z nich... asdfghjkl pobudziłaś moją wyobraźnię.
    oh. a te ostatnie zdanie, jest takie piękne! ♥
    aż nie mogę się doczekać co dalej!
    pisz! pisz! pisz!

    OdpowiedzUsuń
  4. awwh czekałam na ten moment <3 nie mogę się doczekać następnego ;') ♥ @middleofbelieve

    OdpowiedzUsuń
  5. Awwwwww, jak słodko <3 Uwielbiam czytać takie opowiadania <3 Mam nadzieję, że im się ułoży. Czekam na cd, świetny rozdział :3 @take_you_there

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś już znalazłam twojego bloga chyba z 2 miesiące temu i postanowiłam ze go przeczytam no ale przez szkołę i naukę nawet go nie zaczęłam i wreszcie znalazłam czas żeby w końcu zacząć go czytać i stwierdzam, że nie żałuję, ponieważ szybko nadrobiłam wszystkie 7 rozdziałów, jest cuudowny i fajnie się go czyta, jest całkiem inny od dotychczasowych imaginów, które czytam/przeczytałam i mam nadzieję, że szybko będę mogła kontynuować czytanie twojego opowiadania bo nie mogę się już doczekać co będzie dalej. Już kocham ten imagin <3

    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. CO CO CO CO COOOOOOOOOO. TAKI MOMENT. T A K I. TYLE PRZEGRAĆ. (czy mi się wydaje, czy za bardzo przeżywam twoje rozdziały?) Wiedziałam że w całej tej sytuacji tzw. "poudawaj moją dziewczynę" kryje się zwykły podstęp. Niall bad boi, a se pocałuje, a niech się zakocha bo też się w niej zakochałem. TAK TO WYGLĄDA, PRZEJRZAŁAM GO. NIE MA OPCJI.
























    *stwierdzam że to straszne bo ja jednak stanowczo za bardzo przeżywam rozdziały dafaq*

    OdpowiedzUsuń

byłoby mi niezmiernie miło, gdyś po przeczytaniu napisał/a komentarz co sądzisz o moich wypocinach, ponieważ nie wiem czy jest sens to publikować, napisz mi co myślisz, to dla mnie bardzo ważne xx