„Może Cię kocham, może tego chcę
Może to uczucie we mnie jest prawdziwe
I jeśli Cię kocham, i jeśli tego chcę
Wtedy może kochanie, może tez mnie kochasz”
Może to uczucie we mnie jest prawdziwe
I jeśli Cię kocham, i jeśli tego chcę
Wtedy może kochanie, może tez mnie kochasz”
Siedziałam na kanapie w przestrzennym salonie, bardzo dobrze
oświetlonym przez słońce, które wpadało do pomieszczenia. Panowała bardzo miła
atmosfera, ponieważ w Londynie bardzo rzadko jest ładna pogoda, a jak już jest
to poprawia ona humor wszystkim mieszkańcom. Jadłam płatki z mlekiem, ubrana w jedną z
koszulek Nialla, był tak wspaniałomyślny, że pozwolił mi ją zachować, a mi
przez myśl przebiegł już pomysł, że od tej pory będzie to moja nowa koszulka do
spania.
Nagle z tego z owego wyłoniło się przede mną jak z ziemi dwóch chłopców,
przypuszczałam, że była to reszta zespołu. Muszę przyznać, że o mało co nie
rozlałam na siebie całego swojego śniadania, które zrobił mi Harry. Chłopcy
bardzo łanie się przedstawili, wiedziałam już jak mają na imię i chyba
powiedzieli mi przy tym pół swojego życiorysu, nie miałam zegarka, ale sądzę,
że siedziałam tam z nimi przynajmniej z dobrą godzinę. Oczywiście ja nie mogłam
się odzywać, musiałam siedzieć i słuchać jak nawzajem się przekrzykują przez
siebie w opowiadaniu mi coraz to nowszych historii. Nie zrozumcie mnie źle, to
nie tak, że się nudziłam, po prostu przerażało mnie to z jakimi gadułami mam do
czynienia. Gdy już powoli zaczynałam się bać nowo poznanych mi chłopaków na
odsiecz przyszedł Niall. Gdy tylko zobaczył co się dzieje podszedł do nas i powiedział:
- Ja nie wiem ile wy już tutaj siedzicie, ale dajcie biednej
Nicolle trochę odpocząć, jej chłopaki, ona się już was chyba zaczyna bać, bo
znając was pewnie nie pozwoliliście jej nic mówić i siedziała tu biedaczka tyle
czasu. Chyba wiecie, że pierwsze wrażanie jest ważne, jakbym nie przyszedł i
jej nie uratował to zapewne więcej byśmy jej już tutaj nie spotkali. Gdybyście tylko stracili ją na chwilę z oczu, uciekała by gdzie pieprz rośnie – kończąc
mówić zaczął się śmiać.
- Kurczę Zayn, Niall ma rację, ej Nicolle przepraszamy naprawdę,
ale jak już mogłaś wywnioskować oboje jesteśmy okropnymi gadułami i jakoś tak
wyszło, ej no sorki naprawdę – powiedziała skruszony Louis a Zayn przytaknął
mu.
- Dobra chłopaki przyznam, że naprawdę zaczęłam się przez chwilę
was bać, ale na szczęście przyszedł Niall i się trochę opanowaliście, jest
dobrze – popatrzyłam po nich, ale oni nadal byli przygnębieni, nie chciałam,
żeby byli smutni, ponieważ ten wyraz twarzy im jakoś nie pasował – jeju
naprawdę nie chcę, żebyście byli tacy smutni, nic się nie stało, ja też jestem
okropnym gadułą, ale nie daliście mi dojść do słowa, więc się już poddałam.
- Naprawdę? – zapytał Zayn z uśmiechem, musiałam przyznać, że miał
bardzo ładny uśmiech.
- Tak, naprawdę wszystko w porządku, ale błagam nigdy więcej tyle
informacji na raz, bo już się tysiąc razy zgubiłam w tych waszych biografiach
– wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Nie wiem jakim cudem mój strach i obawa
przerodziły się w wielką sympatię do tej dwójki, ale tak właśnie było,
polubiłam wszystkich członków zespołu, jednego chyba trochę za bardzo. Oni byli
normalni, każdy był na swój sposób inny i oryginalny, ale jednak byli tacy
sami. Najbardziej charakterystyczną cechą dla ich towarzystwa było śmianie się
praktycznie ze wszystkiego, bardzo lubiłam się śmiać, jednak rzadko to czyniłam,
lecz w ich towarzystwie było to co innego. Gdy już wszystko sobie wyjaśniliśmy,
gdy przekonałam tych uparciuchów, że wszystko jest faktycznie w jak najlepszym
porządku, zaczęliśmy oglądać telewizję. Wszyscy leżeliśmy obok siebie na
białym, miękkim dywanie, otoczonymi ze wszystkich stron poduszkami. Leżeliśmy
tak kilka godzin, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Poczułam lekkie ruchy pod moją
głową, ale nie miałam ochoty otwierać oczu. Jednak mimo woli mój umysł zaczął
pracować i zastanawiać się czyje to obce ciało mogło znajdować się pod moją głową.
Musiałam się przekonać i otworzyć oczy, ciekawość była silniejsza ode mnie, przez kilka sekund czy minut walczyłam z
własnym lenistwem i zmęczeniem, ale w końcu uniosłam powieki. Musiałam poczekać
chwilę, aż moje oczy przyzwyczają się do światła panującego w pomieszczeniu. Po
chwili spostrzegłam, że mojej twarzy przygląda się Niall, w duchu ucieszyłam
się, że to akurat on z całej piątki, leżałam częściowo na nim i częściowo na
dywanie, miał on ramię owinięte wokół moich ramion, co sprawiło, że mój uśmiech
na twarzy pogłębił się jeszcze bardziej. Patrzyłam na niego, a po chwili on się
odezwał:
- Powiem ci, że chyba jesteś wygodny, bo bardzo dobrze mi się
spało, a tak w ogóle, gdzie jest reszta chłopców i ile ja już śpię?
- Śpisz chyba tylko jakąś godzinę lub dwie, te programy faktycznie
musiały być nieźle nudne, bo ja też się zdrzemnąłem na chwilę. Reszta chłopaków
pojechała na zakupy, bo zostało nam już bardzo mało do jedzenia, a ja bardzo
dużo jem, kocham jeść i jestem trochę wybredny, więc zawsze musi być bardzo
dużo rozmaitych rzeczy do zjedzenia, abym zawsze miał szeroki wybór.
- Aaa, dobra, dobra. Ja też lubię jeść, ale jakoś zawsze średnio
mi to idzie. A która godzina teraz jest? I dzisiaj mamy sobotę, o ile dobrze
pamiętam, tak?
- Tak dzisiaj sobota, dzień wolny od pracy, nie masz się o co
martwić, aktualnie jest godzina 16, więc chyba też się nie masz o co martwić.
- Fakt, dzisiaj mam wolne i całe szczęście, bo nie wiem dlaczego,
ale jestem bardzo zmęczona, chciałabym pojechać już do domu, bo przecież nie
zamieszkam teraz u was.
- A dlaczego nie? – zapytał z rozbawieniem w głosie Niall – na
pewno wszyscy by się z tego powodu ucieszyli, stałabyś się taką naszą małą
maskotką.
- Haha, jeju sama myśl tej wizji mnie przeraża, więc raczej nie
skorzystam z tej opcji.
- Haha, ale dlaczegóż to? Jestem bardzo obruszony twoją postawą –
po tym zdaniu oboje zaczęliśmy się śmiać, on miał taki piękny śmiech, że
mogłabym go słuchać całymi dniami i nocami i sądzę, że by mi się nie znudził.
Po jakimś czasie, gdy zdołaliśmy się w miarę możliwości opanować, Niall znów
zaczął mówić:
- Ale naprawdę chcesz już nas zostawić? Co cię ciągnie do domu?
- Wiesz w sumie nic takiego, ale chcę się umyć, przebrać w swoje
ubrania, muszę coś tam posprzątać, ogarnąć wszystko.
- Jasne, mówisz pewnie tak tylko dlatego, że masz nas już dość i
chcesz się nas pozbyć – zrobił minę nadąsanego pięciolatka, któremu ktoś w
piaskownicy odebrał łopatkę, na co w duchu się zaśmiałam.
- Przestań, wcale tak nie myślę, nie chcę wam się narzucać, chcę
wrócić do domu i tyle, ile mogę u was siedzieć? Jestem tutaj już prawie cały
dzień – powiedziałam uśmiechając się, żeby blondyn nie miał mi za złe moich
słów. Ja po prostu też musiałam trochę odpocząć, wszystko sobie uporządkować w
głowie.
- No dobrze niech ci będzie, twój uśmiech sprawia, że jestem w
stanie ci uwierzyć, także zbieraj się już i odwiozę cię do domu – na tę małą
uwagę o moim uśmiechu zrobiło mi się troszkę cieplej na sercu.
- Dobra, tylko pójdę po swoje mokre i brudne ubrania i po torebkę
i jedziemy już – na te słowa Niall wstał, przez co ja też musiałam się ponieść
i zdecydowanie uznałam, że poprzednia pozycja w jakiej się znajdowałam była
lepsza, cieplejsza i wygodniejsza.
Kiedy siedzieliśmy już w aucie, włączyliśmy sobie głośno muzykę i
oboje śpiewaliśmy prawie krzycząc i drąc przy tym struny głosowe, jednak
sprawiało to, że co chwilę wybuchaliśmy głośnym śmiechem. Nim oboje się
zorientowaliśmy znajdowaliśmy się już pod szeregiem małych, uroczych domków, w którym zajmowałam jedno z
mieszkań. Nastąpiła trochę niezręczna cisza, ponieważ ja nic chciałam stamtąd
wychodzić. Chciałam zostać, rozmawiać o wszystkim i o niczym, poznać go bliżej
i ocenić czy pierwsze wrażenie jakie na mnie wywarł było trafne czy błędne. Po
chwili siedzenia i zastanawiania się, przerwałam ciszę:
- Dobra ja muszę już iść, to do zobaczenia w takim razie.
- Tak, to do jutra chyba, tak?
- Nie wiem kiedy się spotkamy następnym razem.
- Coś czuję, że to będzie jutrzejszy dzień, bo jeśli oni wrócą i
zobaczą, że cię już nie ma, będą w stu procentach kazali ci jutro nas
odwiedzić.
- Haha, okej to w takim razie może do jutra – uśmiechnęłam się do
niego, a blondyn pochylił się w moją stronę i pocałował mnie delikatnie w policzek.
Było to najlepsze kilka sekund mojego jak dotychczasowego życia. Uśmiechnęłam
się i lekko zaczerwieniłam i wysiadłam z samochodu. Pomachałam mu, a on mi
odmachał i odjechał, patrzyłam tylko jak chłopak znika w oddali wraz z moim
sercem, które zostało przy nim.


Nicolle i Niall jakie to słodkie aww ♥
OdpowiedzUsuńBoże, jakie słodkie ♥ Pisz, pisz *___*
OdpowiedzUsuń/@AnnYurisistable
kocham twojego bloga <3333
OdpowiedzUsuńNiall i Nicolle <3 Aww *_* świetny blog ♥
OdpowiedzUsuńjestem bardzo ciekawa co będzie dalej. szczerze mówiąc - brak mi pomysłów. teoretycznie w tym rozdziale nic takiego się nie wydarzyło, ale nie było nudne :) fajnie :) czekam na nn
OdpowiedzUsuńPiszesz świetne rozdziały. Awww, to było takie słodkie. Nie mogę doczekać się kolejnego, oczywiście mnie powiadamiaj <3 Mam nadzieję, że Niallowi i Nicole się ułoży :3 Zapraszam do siebie klaudiatomlinsonlovesonedirection.blogspot.com @take_you_there
OdpowiedzUsuńAWH, wyczuwam nowy shipp, tylko jak.....Nicoll? Po prostu? weyuiryrdshhfgdsfhjxcbnbc HM no nic, rozdział mi się podoba (nic nowego pf) więc lecę dalej czekając na coraz to bardziej gorętsze momenty haha
OdpowiedzUsuń